r e k l a m a

Narodowy. I co dalej?

Robert Biskupski 29-01-2012, ostatnia aktualizacja 29-01-2012 22:21

„Oto jestem” – koncertowo i fajerwerkowo przywitał się wczoraj z Warszawą Stadion Narodowy

Impreza inauguracyjna cieszyła się mniejszą popularnością niż Dzień Otwarty w październiku
autor: Piotr Nowak
źródło: Fotorzepa
Impreza inauguracyjna cieszyła się mniejszą popularnością niż Dzień Otwarty w październiku
Mimo niezamkniętego dachu pod sceną było gorąco
autor: Piotr Nowak
źródło: Fotorzepa
Mimo niezamkniętego dachu pod sceną było gorąco

W cią­gu pię­cio­go­dzin­nej im­pre­zy na Sta­dion Na­ro­do­wy we­szło wczo­raj po­nad 75 tys. osób. Ofi­cjal­na inauguracja nie prze­bi­ła fre­kwen­cyj­ne­go re­kor­du z Dnia Otwar­te­go  z października, gdy – wte­dy jesz­cze przez plac bu­do­wy – prze­wi­nął się stutysięczy tłum. Wczoraj na pły­cie are­ny ­zagra­li  m.in. Za­ko­po­wer, T.Lo­ve i La­dy Pank. Ale war­sza­wia­cy nie sta­li wy­łącz­nie pod sce­ną, a chęt­nie za­glą­da­li w za­ka­mar­ki naj­więk­szej spor­to­wej are­ny w kra­ju,  zbu­do­wa­nej za bli­sko 2 mld zł.

Wśród go­ści zda­nia o im­pre­zie by­ły po­dzie­lo­ne.

– Na­praw­dę do­bra or­ga­ni­zacja, są wiel­kie te­le­bi­my, na któ­rych do­brze wi­dać wy­ko­naw­ców, nie ma pro­ble­mu z po­ru­sza­niem się – wy­li­cza­ła Agniesz­ka Maj­chrow­ska z Bie­lan. Mi­mo że do wej­ścia usta­wia­ły się ko­lej­ki, nie sta­ło się w nich wię­cej niż kil­ka mi­nut.

– Ten sta­dion zu­peł­nie nie ma kli­ma­tu – twier­dził Mi­chał Ma­rzec z Ur­sy­no­wa. – Mi­mo że kon­cert już trwa od po­nad dwóch go­dzin, cią­gle czu­ję się, jak­bym był na ja­kichś pró­bach.

Za­ka­za­ne apa­ra­ty

Nie oby­ło się jed­nak bez pro­ble­mów już przy wej­ściu. Oka­za­ło się, że nie moż­na wejść z ka­me­ra­mi i apa­ra­ta­mi fo­to­gra­ficz­ny­mi. – Ni­gdzie nie by­ło na­pi­sa­ne, że nie moż­na te­go sprzę­tu wziąć ze so­bą! – skar­ży­ła się trój­ka mło­dych lu­dzi w biu­rze or­ga­ni­za­to­ra. – Co ma­my te­raz zro­bić? Iść do do­mu?

– Chy­ba tak – usły­sze­li w od­po­wie­dzi. Gdy po­pro­si­li o roz­mo­wę „z kimś de­cy­zyj­nym", ob­słu­ga stwier­dzi­ła, że nie mo­że się do ni­ko­go do­dzwo­nić.

W dol­nej czę­ści obiek­tu nie by­ło bo­wiem za­się­gu.

Na sta­dio­nie jed­no­cze­śnie mie­ści się 58 tys. osób, więc na­wet kil­ku­na­sto­ty­sięcz­ny tłum, któ­ry za­raz po godz. 15 roz­szedł się po ga­le­riach wi­do­ko­wych, ko­ry­ta­rzach, lo­żach i sa­lo­ni­kach, nie mu­siał się prze­py­chać. Tym bar­dziej że wie­le osób szyb­ko wy­cho­dzi­ło.

– Or­ga­ni­za­tor nie za­mknął da­chu, więc jest zim­no. Nikt nie usie­dzi pięć go­dzin w tak ni­skiej tem­pe­ra­tu­rze – mó­wi An­na Jac­kow­ska z Ur­su­sa, któ­ra przy­szła na otwar­cie z ca­łą ro­dzi­ną. – Szcze­gól­nie je­śli ktoś zja­wił się tu z ma­ły­mi dzieć­mi.

Bli­żej wie­czo­ru tłum gęst­niał. A przed godz. 20 już więk­szość chcia­ła wyjść na ze­wnątrz na po­kaz sztucz­nych ogni koń­czą­cy im­pre­zę.

A jesz­cze w czwar­tek nie by­ło pew­ne, czy urząd mia­sta po­zwo­li na to wiel­kie otwar­cie. Na­ro­do­we­mu Cen­trum Spor­tu uda­ło się zdo­być wszyst­kie po­zwo­le­nia w ostat­niej chwi­li.

– Na szczę­ście nie speł­ni­ły się czar­ne wi­zje mal­kon­ten­tów, któ­rzy nie wie­rzy­li, że nam się uda – mó­wi­ła w nie­dzie­lę mi­ni­ster spor­tu Jo­an­na Mu­cha, któ­ra obie­ca­ła ty­dzień te­mu, że je­śli otwar­cie się prze­su­nie, po­bie­gnie sa­mot­nie wo­kół sta­dio­nu. – Więc te­raz to oni po­win­ni ­bie­gać za­miast mnie. Za­pra­szam za­tem 12 lu­te­go o godz. 12, mo­że­my wy­ru­szyć wspól­nie na run­dę wo­kół sta­dio­nu. To bę­dzie sym­bo­licz­ne zwy­cię­stwo „do­bra nad złem" – za­de­kla­ro­wa­ła sze­fo­wa re­sor­tu.

A co da­lej po otwar­ciu na­ro­do­wej are­ny? Po­dob­nie jak im­pre­za in­au­gu­ra­cyj­na za­gro­żo­ne jest ko­lej­ne wy­da­rze­nie, tym ra­zem spor­to­we, czyli mecz Le­gii z Wi­słą 11 lu­te­go.

Wła­dze sto­li­cy dziś do­pie­ro zde­cy­du­ją, czy wy­da­dzą zgo­dę na je­go or­ga­ni­za­cję. Za­strze­że­nia ma po­li­cja. – To zde­cy­do­wa­nie in­na im­pre­za niż kon­cert otwar­cia – tłu­ma­czy dy­rek­tor miej­skie­go Biu­ra Bez­pie­czeń­stwa i Za­rzą­dza­nia Kry­zy­so­we­go Ewa Ga­wor. – Po pierw­sze znaj­dą się tam ki­bi­ce zwa­śnio­nych klu­bów, po dru­gie na­dal nie ma mu­ra­wy, na któ­rej ro­ze­gra­ny bę­dzie mecz.

Praw­do­po­dob­nie de­cy­zja bę­dzie więc ne­ga­tyw­na, jed­nak NCS ma prawo się od niej od­wo­łać, tak jak przy otwar­ciu.

– Do 10 lu­te­go sta­dion na pew­no bę­dzie go­to­wy, pły­ta bo­iska jest pod­grze­wa­na, więc nie po­win­no być też pro­ble­mów z uło­że­niem mu­ra­wy – za­pew­nia mi­ni­ster Mu­cha.

17 mln na utrzy­ma­nie

Jak za­po­wia­da szefowa resortu sportu, wkrót­ce zo­sta­nie pod­pi­sa­na umo­wa, na pod­sta­wie któ­rej przez naj­bliż­szych

15 lat sta­dio­nem za­rzą­dzać bę­dzie Na­ro­do­we Cen­trum Spor­tu. Mu­si ono zna­leźć środ­ki na utrzy­ma­nie obiek­tu. Rocz­nie to koszt ok. 17 mln zł.

– Bę­dzie­my mu­sie­li or­ga­ni­zo­wać kil­ka­na­ście du­żych im­prez rocz­nie – deklaruje pre­zes NCS Ra­fał Ka­pler.

75 tys. osób
przewinęło się wczoraj przez Stadion Narodowy. Na samych trybunach mieści się jednorazowo 58 tys. kibiców

Spe­cja­li­ści twier­dzą, że to nie po­win­no być trud­ne. – Więk­szość du­żych sta­dio­nów w Eu­ro­pie za­ra­bia na sie­bie, szcze­gól­nie te zbu­do­wa­ne nie­daw­no – mó­wi pro­jek­tant sta­dio­nu Zbi­gniew Pszczul­ny z firmy JSK Ar­chi­tek­ci. Na pewno 19 wrze­śnia za­gra tam ze­spół Cold­play, ale kto jeszcze, nie wiadomo. Choć – jak za­po­wia­da­ją wła­dze NCS – w tym ro­ku oprócz me­czów mi­strzostw Eu­ro 2012 ma tam się od­być 10 du­żych im­prez, z cze­go pięć to kon­cer­ty.

Do­dat­ko­wym do­cho­dem sta­dio­nu bę­dzie wy­na­jem sal kon­fe­ren­cyj­nych, loży dla VIP-ów i or­ga­ni­za­cja im­prez fir­mo­wych. – Sta­dion bę­dzie mógł tęt­nić ży­ciem, na­wet gdy nie bę­dzie tu me­czu czy kon­cer­tu – mó­wi Zbi­gniew Pszczul­ny.

– Bę­dą tu re­stau­ra­cje, fitness club czy cen­trum kon­gre­so­we, z któ­rych ko­rzy­stać bę­dzie moż­na co dzień.

Przy or­ga­ni­za­cji im­prez na stadio­nie współ­pra­cę de­kla­ru­ją mia­sto i dzielnica Pra­ga-Po­łu­dnie, na któ­rej te­re­nie znaj­du­je się obiekt. – Chce­my sta­le współ­pra­co­wać z NCS, m.in. kie­ru­jąc do nich or­ga­ni­za­cje, któ­re się do nas zgła­sza­ją w spra­wie im­prez charytatywnych – mó­wi rzecz­nicz­ka dziel­ni­cy Ewe­li­na Bu­czyń­ska. – Z chę­cią po­mo­że­my i przy for­mal­no­ściach, i przy sa­mej or­ga­ni­za­cji.

Trze­ci ter­min otwar­cia

Bu­do­wa Sta­dio­nu Na­ro­do­we­go trwa­ła po­nad trzy la­ta i kosz­to­wa­ła 1,915 mld zł. Obiekt miał być od­da­ny w czerw­cu ze­szłe­go ro­ku, a otwar­ty 22 lip­ca. Nie uda­ło się te­go zro­bić z po­wo­du wpad­ki z wa­dli­wą kon­struk­cją scho­dów. Ko­niecz­ne prze­rób­ki opóź­ni­ły in­we­sty­cję o pięć mie­się­cy. Wów­czas NCS za­pew­niało, że in­au­gu­ra­cja odbę­dzie się jesz­cze przed świę­ta­mi Bo­że­go Na­ro­dze­nia. Te­go również nie uda­ło się do­trzy­mać. Nie­dziel­ny ter­min jest więc trze­cim, któ­ry ogło­siło NCS.

Życie Warszawy



-->