r e k l a m a

Ile zapłacimy za nasze śmieci

Izabela Kraj 25-01-2012, ostatnia aktualizacja 25-01-2012 23:40

Od osoby, od metra lokalu czy od tego, ile zużywa się wody w mieszkaniu? Żaden ze sposobów liczenia nowego podatku w stolicy nie będzie sprawiedliwy dla wszystkich

W tym roku w ratuszu o śmieciach na pewno będzie głośno. Wszelkie dyskusje powinny się zakończyć uchwaleniem nowego miejskiego podatku.

Od połowy przyszłego roku

– zgodnie z nowymi przepisami – to samorząd stanie się właścicielem wszystkich śmieci komunalnych produkowanych przez warszawiaków.

Mieszkańcy nie będą już podpisywać indywidualnych umów z firmami odbierającymi odpady, natomiast zapłacą odgórnie ustaloną kwotę, na którą nie będą już mieli żadnego wpływu. To miasto  zadba o to, by stolica nie utonęła w śmieciach.    Na razie jednak nikt nie wie, jak ten nowy podatek będzie liczony i ile wyniesie.

Stołeczni urzędnicy są na początku  drogi.  – Dziś mogę powiedzieć tylko,  że opłata może być naliczana na cztery sposoby: od mieszkańca, od metra kwadratowego nieruchomości,  od metra sześciennego zużycia wody czy po prostu od gospodarstwa domowego  – zapowiada wiceprezydent Warszawy Jarosław Kochaniak. – Trwają analizy tych wariantów.

Każdy z tych sposobów liczenia ma swoje zalety i wady.

Pierwszy sposób, który byłby najbardziej sprawiedliwy, mógłby sprawdzić się w małych gminach, gdzie wszyscy się znają. Gdy w stolicy warszawiacy musieliby płacić za osobę, mogłoby się okazać,  że zameldowana w danym mieszkaniu  jest tylko jedna osoba, a reszta to „goście". I nie ma możliwości, by to zweryfikować.

W Warszawie zatem opłata najprawdopodobniej zostanie powiązana z innymi rachunkami – za wodę czy za czynsz.  To też mało sprawiedliwe, zwłaszcza dla tych, którzy sami mieszkają w dużych apartamentach.

– Wyważenie tych interesów będzie rzeczywiście trudne. Ale trzeba pamiętać, że to nie będzie opłata nowa, tylko nieco zmieniona – wyjaśnia Agnieszka Kłąb z biura prasowego ratusza.

Jest więc bardzo prawdopodobne, że wielu warszawiaków zapłaci więcej niż dziś. Teraz  część mieszkańców płaci za wywóz śmieci w czynszu (w blokach to średnio 9 – 12 zł  za osobę). Nieco więcej płacą  właściciele domków jednorodzinnych, którzy po prostu zamawiają pojemnik (30 – 100 zł w zależności od częstotliwości opróżniania kubła). Według wstępnych szacunków nowy ogólnowarszawski podatek śmieciowy mógłby wynosić ok. 20 – 30 zł miesięcznie.

– Nowa opłata musi  na pewno  pokrywać 100 proc. kosztów funkcjonowania nowego systemu – dodaje wiceprezydent Kochaniak.

708 tys. ton - Tyle śmieci oficjalnie produkuje stolica rocznie. Nieoficjalnie – nawet o 50 proc. więcej

Ratusz powinien zdecydować też, czy poza  śmieciami tzw. domowymi przejmie też odpady produkowane przez zakłady pracy, biura, przedsiębiorstwa.  W tym ustawa pozostawia samorządom dowolność.

– Ten aspekt analizuje na zlecenie ratusza firma doradcza. Takie opracowanie powinno być gotowe na przełomie kwietnia i maja  – mówi Agnieszka Kłąb.  – A więc najpierw musimy określić tzw. strumień odpadów, później koszt ich zagospodarowania, a na końcu podzielić je przez warszawiaków.

Stołeczni radni w lutym zamierzają „kopnąć" w  stołki w ratuszu, by urzędnicy przyspieszyli prace. – Będziemy się domagać informacji, na jakim etapie są przygotowania do tej śmieciowej rewolucji w mieście.  Kiedy opłata, kiedy przetargi i na jakich zasadach – zapowiada radny Dariusz Figura, szef  miejskiej komisji ochrony środowiska.  Zwraca uwagę,  że miasto dziś dysponuje wszelkimi narzędziami do tego, by całkowicie na nowo ustalić śmieciowy rynek w Warszawie.

Dziś w stolicy działa blisko 150 firm zajmujących się  odpadami. Tylko nieliczne mają swoje zakłady – to m.in. miejskie MPO czy prywatny Byś. Większość dysponuje tylko ciężarówkami i  umowami z wysypiskami.  – Niedobrze byłoby, gdyby ratusz pozwolił MPO zmonopolizować ten rynek – zastrzega Figura.

Zdaniem wiceprezydenta Kochaniaka po rewolucji na warszawskim rynku zostanie maksymalnie kilkunastu największych graczy.

Życie Warszawy



-->