Ile zapłacimy za nasze śmieci
Od osoby, od metra lokalu czy od tego, ile zużywa się wody w mieszkaniu? Żaden ze sposobów liczenia nowego podatku w stolicy nie będzie sprawiedliwy dla wszystkich
W tym roku w ratuszu o śmieciach na pewno będzie głośno. Wszelkie dyskusje powinny się zakończyć uchwaleniem nowego miejskiego podatku.
Od połowy przyszłego roku
– zgodnie z nowymi przepisami – to samorząd stanie się właścicielem wszystkich śmieci komunalnych produkowanych przez warszawiaków.
Mieszkańcy nie będą już podpisywać indywidualnych umów z firmami odbierającymi odpady, natomiast zapłacą odgórnie ustaloną kwotę, na którą nie będą już mieli żadnego wpływu. To miasto zadba o to, by stolica nie utonęła w śmieciach. Na razie jednak nikt nie wie, jak ten nowy podatek będzie liczony i ile wyniesie.
Stołeczni urzędnicy są na początku drogi. – Dziś mogę powiedzieć tylko, że opłata może być naliczana na cztery sposoby: od mieszkańca, od metra kwadratowego nieruchomości, od metra sześciennego zużycia wody czy po prostu od gospodarstwa domowego – zapowiada wiceprezydent Warszawy Jarosław Kochaniak. – Trwają analizy tych wariantów.
Każdy z tych sposobów liczenia ma swoje zalety i wady.
Pierwszy sposób, który byłby najbardziej sprawiedliwy, mógłby sprawdzić się w małych gminach, gdzie wszyscy się znają. Gdy w stolicy warszawiacy musieliby płacić za osobę, mogłoby się okazać, że zameldowana w danym mieszkaniu jest tylko jedna osoba, a reszta to „goście". I nie ma możliwości, by to zweryfikować.
W Warszawie zatem opłata najprawdopodobniej zostanie powiązana z innymi rachunkami – za wodę czy za czynsz. To też mało sprawiedliwe, zwłaszcza dla tych, którzy sami mieszkają w dużych apartamentach.
– Wyważenie tych interesów będzie rzeczywiście trudne. Ale trzeba pamiętać, że to nie będzie opłata nowa, tylko nieco zmieniona – wyjaśnia Agnieszka Kłąb z biura prasowego ratusza.
Jest więc bardzo prawdopodobne, że wielu warszawiaków zapłaci więcej niż dziś. Teraz część mieszkańców płaci za wywóz śmieci w czynszu (w blokach to średnio 9 – 12 zł za osobę). Nieco więcej płacą właściciele domków jednorodzinnych, którzy po prostu zamawiają pojemnik (30 – 100 zł w zależności od częstotliwości opróżniania kubła). Według wstępnych szacunków nowy ogólnowarszawski podatek śmieciowy mógłby wynosić ok. 20 – 30 zł miesięcznie.
– Nowa opłata musi na pewno pokrywać 100 proc. kosztów funkcjonowania nowego systemu – dodaje wiceprezydent Kochaniak.
708 tys. ton - Tyle śmieci oficjalnie produkuje stolica rocznie. Nieoficjalnie – nawet o 50 proc. więcej
Ratusz powinien zdecydować też, czy poza śmieciami tzw. domowymi przejmie też odpady produkowane przez zakłady pracy, biura, przedsiębiorstwa. W tym ustawa pozostawia samorządom dowolność.
– Ten aspekt analizuje na zlecenie ratusza firma doradcza. Takie opracowanie powinno być gotowe na przełomie kwietnia i maja – mówi Agnieszka Kłąb. – A więc najpierw musimy określić tzw. strumień odpadów, później koszt ich zagospodarowania, a na końcu podzielić je przez warszawiaków.
Stołeczni radni w lutym zamierzają „kopnąć" w stołki w ratuszu, by urzędnicy przyspieszyli prace. – Będziemy się domagać informacji, na jakim etapie są przygotowania do tej śmieciowej rewolucji w mieście. Kiedy opłata, kiedy przetargi i na jakich zasadach – zapowiada radny Dariusz Figura, szef miejskiej komisji ochrony środowiska. Zwraca uwagę, że miasto dziś dysponuje wszelkimi narzędziami do tego, by całkowicie na nowo ustalić śmieciowy rynek w Warszawie.
Dziś w stolicy działa blisko 150 firm zajmujących się odpadami. Tylko nieliczne mają swoje zakłady – to m.in. miejskie MPO czy prywatny Byś. Większość dysponuje tylko ciężarówkami i umowami z wysypiskami. – Niedobrze byłoby, gdyby ratusz pozwolił MPO zmonopolizować ten rynek – zastrzega Figura.
Zdaniem wiceprezydenta Kochaniaka po rewolucji na warszawskim rynku zostanie maksymalnie kilkunastu największych graczy.
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.



DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook