r e k l a m a

Kurator oświaty dawał zlecenia córce studentce na prace biurowe w urzędzie

Marek Kozubal 13-02-2012, ostatnia aktualizacja 13-02-2012 22:59

Karol Semik, mazowiecki kurator oświaty, przez trzy lata zatrudniał w swoim urzędzie na umowę-zlecenie córkę – ustaliła „Rz”. – To nieetyczne – komentuje ekspert z Fundacji Batorego

Córka kuratora, studentka psychologii,  zatrudniona była w kuratorium na umowy cywilnoprawne przez trzy lata od 2009 r. – Zajmowała się wprowadzaniem danych do komputera – tłumaczy Karol Semik, mazowiecki kurator.

Jak informuje rzecznik kuratorium Andrzej Kulmatycki, zajmowała się „obsługą wniosków nauczycieli starających się o uzyskanie stopnia awansu zawodowego nauczyciela dyplomowanego". Wniosków tych było bardzo dużo. Jak podaje kuratorium, tylko w latach 2010 – 2011 wpłynęło ich ponad 2,5 tys. Ich obsługą zajmowało się dziewięciu studentów – wśród nich córka kuratora. Za wykonane zlecenie otrzymywała ona wynagrodzenie od 600 zł do 1800 zł brutto.

Karol Semik w rozmowie z „Rz" przyznał, że o możliwości znalezienia pracy w kuratorium na umowę-zlecenie córka dowiedziała się od niego.

– Znałem kryteria, jakimi kierowano się przy zatrudnieniu. Zawarcie umowy cywilnoprawnej nie wymaga przeprowadzenia konkursu – broni się.

W jaki sposób rekrutowano więc studentów do pracy w kuratorium? Czy były publikowane ogłoszenia? – Nie. Studenci sami dzwonili i pytali o możliwość zatrudnienia – twierdzi Karol Semik.

Adam Sawicki z Fundacji im. Stefana Batorego uważa, że do takiej sytuacji nie powinno dojść. – Kurator pełni funkcję publiczną, zarządza publicznymi środkami. Mogą pojawić się podejrzenia, że o otrzymaniu zlecenia zdecydował tylko fakt, że ktoś należał do jego rodziny. Nawet jeśli nie złamano prawa, uważam, że takie działanie nie jest etyczne, mamy tutaj do czynienia z nepotyzmem. I nawet jeśli ta osoba dobrze wykonywała zadania, miała kompetencje oraz otrzymywała nieodbiegające od średniej wynagrodzenie, to nie powinna być zatrudniona – komentuje Sawicki.

– To przykład psucia państwa. Jak obywatele mają mieć zaufanie do urzędu, skoro zatrudniana jest w nim rodzina? – pyta Jarosław Krajewski, wiceprzewodniczący komisji edukacji Rady Warszawy (PiS).

Zdaniem Adama Sawickiego dobrym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie w kuratorium wewnętrznych przepisów, które regulowałyby zasady zatrudniania pracowników na zlecenie. Powinny m.in. określać, czy można zatrudniać członków rodziny urzędników i na jakich zasadach.

Pracą dla córki kuratora zajmie się teraz wojewoda Jacek Kozłowski.

– Nie wiedzieliśmy o tym. Poprosimy kuratora o wyjaśnienie – informuje Ivetta Biały, rzecznik wojewody.

Życie Warszawy



-->