r e k l a m a

Pijemy więcej, ale z kulturką

Marek Kozubal 27-01-2012, ostatnia aktualizacja 27-01-2012 22:38

W stolicy przybywa sklepów i restauracji z mocnymi trunkami. – Zmienia się jednak kultura picia, alkohol częściej spożywany jest w domach – mówią terapeuci

autor: Robert Gardziński
źródło: Fotorzepa
Korkowe w dzielnicach
źródło: Rzeczpospolita
Korkowe w dzielnicach

O po­nad sto pro­cent w cią­gu dwóch lat wzro­sły wpły­wy do miej­skiej ka­sy z kor­ko­we­go. W ubie­głym ro­ku by­ły to aż 42 mln zł. W War­sza­wie otwie­ra się co­raz wię­cej re­stau­ra­cji i skle­pów z al­ko­ho­lem. Naj­wię­cej w Śród­mie­ściu, gdzie opła­ty za wy­da­nie ze­zwo­le­nia na sprze­daż trun­ków wy­nio­sły 8,4 mln zł. Ko­lej­ne są Mo­ko­tów (3,9 mln zł) oraz Wo­la (3,6 mln zł).

– W Śród­mie­ściu naj­in­ten­syw­niej to­czy się ży­cie to­wa­rzy­skie. Dla­te­go otwie­ra się co­raz wię­cej miejsc, gdzie moż­na ku­pić al­ko­hol – tłu­ma­czy Ur­szu­la Ma­jew­ska, rzecz­nicz­ka dziel­ni­cy. Dzia­ła tu 300 skle­pów z al­ko­ho­lem oraz 850 lo­ka­li ga­stro­no­micz­nych.

Naj­mniej­sze wpły­wy ze sprze­da­ży al­ko­ho­lu ma­ją Rem­ber­tów – 329 tys. zł, Wi­la­nów – 480 tys. zł oraz We­so­ła – 584 tys. zł. Na co idą pie­nią­dze z kor­ko­we­go? Na zwal­cza­nie skut­ków al­ko­ho­li­zmu. Z da­nych miej­skie­go Biu­ra Po­li­ty­ki Spo­łecz­nej wy­ni­ka, że po­mo­cą ob­ję­tych jest w tej chwi­li po­nad 4 tys. osób uza­leżnio­nych. – To du­ża licz­ba, ale trze­ba przy­znać, że oso­by z pro­ble­mem al­ko­ho­lo­wym co­raz chęt­niej ko­rzy­sta­ją z te­ra­pii – wy­ja­śnia ­Bog­dan Ja­skołd, szef biu­ra.

Ku­pu­je­my coraz więk­sze bu­tel­ki

W sto­li­cy za­re­je­stro­wa­nych jest łącz­nie 5076 skle­pów i lo­ka­li z wy­szyn­kiem, o 10 proc. wię­cej niż w 2010 r. Ja­ki al­ko­hol pi­je­my naj­czę­ściej?

–  W week­end czę­ściej scho­dzą czy­sta wód­ka i pi­wo, ale co­raz czę­ściej klien­ci za­ma­wia­ją whi­sky. Zde­cy­do­wa­nie mniej­sze jest za­in­te­re­so­wa­nie wi­nem al­bo ko­lo­ro­wy­mi wód­ka­mi – mó­wi Ar­tur Ja­ku­biak z pu­bu Lo­lek na Po­lu Mo­ko­tow­skim.

Agniesz­ka No­wac­ka, któ­ra sprze­da­je al­ko­hol w skle­pie w Ur­su­sie, do­da­je: – Co­raz czę­ściej lu­dzie ku­pu­ją do do­mu bu­tel­ki o więk­szej po­jem­no­ści 0,7 li­tra lub na­wet li­tro­we .

– Fak­tycz­nie, ro­śnie spo­ży­cie pi­wa i wód­ki, a spa­da win i mio­dów – przy­zna­je Krzysz­tof Brzóz­ka, dy­rek­tor Pań­stwo­wej Agen­cji Roz­wią­zy­wa­nia Pro­ble­mów Al­ko­ho­lo­wych.   Z da­nych PARPA wy­ni­ka, że moc­ne trun­ki wy­bie­ra 35,5 proc. osób, po­nad po­ło­wa ba­da­nych (55 proc.) wo­li pi­wo, a wi­no i mio­dy –  9,3 proc.

Trzeź­wie­je­my w do­mu albo na Kolskiej

Cho­ciaż pi­je­my wię­cej, spa­da licz­ba osób przy­ję­tych do Sto­łecz­ne­go Ośrod­ka dla Osób Nie­trzeź­wych (tak dzi­siaj na­zy­wa­na jest war­szaw­ska izba wy­trzeź­wień). W po­przed­nim ro­ku przy­ję­to tu „na noc­leg" 25 571 osób – o 10 proc. mniej niż w 2010 r.

– Mo­że dla­te­go jest mniej pen­sjo­na­riu­szy, bo zmie­nia się kul­tu­ra pi­cia al­ko­ho­lu, czę­ściej jest on spo­ży­wa­ny w domach – przy­pusz­cza Elż­bie­ta Kos­sa­kow­ska, dy­rek­tor  ośrod­ka.

– Po­za tym gdy oso­ba nie­trzeź­wa znaj­du­je się bli­sko do­mu i nie awan­tu­ru­je się, funk­cjo­na­riu­sze prze­ka­zu­ją ją pod opie­kę bli­skich – dodaje  te­ra­peu­ta uzależnień.

Ci, któ­rzy już tra­fią na Kol­ską, do­cho­dzą do sie­bie w sze­ścio­oso­bo­wych po­ko­jach. Kim są klienci izby? Naj­czę­ściej to bezrobotni męż­czyź­ni, w wie­ku 30 – 49 lat. Tyl­ko 10 proc. odwożonych na Kol­ską to ko­bie­ty. W ub. roku w pla­ców­ce tej prze­by­wa­ło też 126 na­sto­lat­ków.

Po­nad 17 proc. umiesz­czo­nych w ośrodku osób po­peł­ni­ło wcze­śniej prze­stęp­stwo lub wy­kro­cze­nie.

Funk­cjo­na­riu­sze stra­ży miej­skiej i po­li­cji pod­kre­śla­ją zaś, że co­raz czę­ściej in­ter­we­niu­ją wo­bec osób, któ­re spo­ży­wa­ją al­ko­hol w miej­scu pu­blicz­nym. Tyl­ko w po­przed­nim ro­ku straż na­ło­ży­ła po­nad 26 tys. man­da­tów za pi­cie al­ko­ho­lu w parkach, na przystankach czy na ulicach na su­mę po­nad 2 mln zł.

Życie Warszawy