Ministrant ukradł sutannę ks. Popiełuszki
Rower kościelnego, składki na renowację kościoła i sutannę ks. Jerzego Popiełuszki ukradł ze świątyni mieszkaniec Kobyłki
Do kościoła św. Trójcy 20-letni Hubert G. przyszedł na poranną mszę. Uczestniczył w dwóch nabożeństwach.
Po nich ukrył się w kościele. Gdy świątynia opustoszała, włamał się do skarbonki i ukradł z niej 100 zł, następnie zabrał z parafialnego muzeum sutannę ks. Jerzego Popiełuszki.
Spod kościoła odjechał zaś rowerem kościelnego.
W południe księża odkryli, że ktoś okradł świątynię, i wezwali policjantów. – Podejrzewałem, że mógł to zrobić chłopak, który kiedyś był u nas ministrantem. Dwa razy uczestniczył we mszy i dwa razy podchodził do komunii świętej – wspomina ks. prałat Jan Andrzejewski. – Pojechałem do jego ojca, chłopak od razu powiedział, co zrobił – dodaje ksiądz.
Policjanci zatrzymali 20-latka, odzyskali wszystkie skradzione rzeczy. Hubert G. prawdopodobnie chciał w ten sposób zdobyć pieniądze na narkotyki. – Za kradzież z włamaniem grozi mu do 10 lat więzienia – mówi Tomasz Sitek, rzecznik wołomińskiej policji.
Najcenniejszą rzeczą skradzioną przez niego była sutanna ks. Jerzego. – Ksiądz Popiełuszko był moim kolega, razem chodziliśmy do seminarium. Przed śmiercią zostawił ją w pralni do czyszczenia. Potem trafiła do mnie – wspomina ks. Andrzejewski. W parafii była od połowy lat 80.
Sutanna była wystawiana w muzeum, które powstało w kaplicy kościelnej. – Jest bardzo cenną rzeczą, bo to relikwia. Po tej kradzieży postanowiłem zakupić szafę z szybą pancerną, w której zostanie umieszczona, aby więcej nie doszło do takiej sytuacji – dodaje ksiądz.
To niejedyna kradzież pamiątek związanych z tragiczną śmiercią księdza Popiełuszki. Na początku stycznia z samochodu zaparkowanego na Żoliborzu skradziono togę mecenasa Edwarda Wendego, nieżyjącego obrońcy w procesach politycznych. Uczestniczył w niej w procesie toruńskim, był pełnomocnikiem rodziny zamordowanego przez funkcjonariuszy SB księdza Popiełuszki.
Złodzieje zabrali ją z samochodu jego syna.
– To dla mnie bardzo cenna pamiątka. Dostałem ją od ojca, gdy sam zostałem adwokatem, po złożeniu ślubowania – mówił Jakub Wende. Toga mecenasa do dzisiaj nie została odnaleziona.
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.



DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook