r e k l a m a

Ajent czy catering w szkole

Ma­rek Ko­zu­bal 16-02-2012, ostatnia aktualizacja 16-02-2012 22:45

Bunt stołówkowy w Wesołej. Rodzice uczniów nie chcą cateringu. Ale szkoła nie ma pieniędzy na stołówkę

Szkol­ne sto­łów­ki stop­nio­wo są pry­wa­ty­zo­wa­ne.  A ce­ny obia­dów ro­sną
autor: Se­we­ryn Soł­tys
źródło: Fotorzepa
Szkol­ne sto­łów­ki stop­nio­wo są pry­wa­ty­zo­wa­ne. A ce­ny obia­dów ro­sną

– Na­sza sto­łów­ka sły­nie z „de­vo­lo­la­jów", tak są do­bre – mó­wi Bo­że­na Bo­żęc­ka-Gry­ziak, prze­wod­ni­czą­ca Ra­dy Ro­dzi­ców Gimnazjum nr 119 w We­so­łej, zanie­po­ko­jo­na sygnałem od na­uczy­cie­li, że szko­ła nie chce dłu­żej fi­nan­so­wać sto­łów­ki.

– Nie po­zwo­li­my, aby zli­kwi­do­wa­no obia­dy dla na­szych dzie­ci – mó­wią ro­dzi­ce. Ślą pi­sma do bur­mi­strza. Za­po­wia­da­ją na­wet de­mon­stra­cję w je­go ga­bi­ne­cie. – Te­raz w na­szej szko­le wy­da­wa­nych jest 350 obia­dów, koszt jed­ne­go to 4 zł. Za tak nie­wiel­kie pie­nią­dze dzie­ci do­sta­ją dwu­da­nio­we smacz­ne po­sił­ki, z pod­wie­czor­kiem. Gdy kuch­nia zo­sta­nie spry­wa­ty­zo­wa­na, ce­ny po­sił­ków wzro­sną – oba­wia się pa­ni Bo­że­na.

Na ra­zie nie wia­do­mo, czy dzie­ci do­sta­ną jeść w szko­le.

– Mo­wa jest al­bo o ca­te­rin­gu, al­bo o pry­wa­ty­za­cji – do­da­je Bo­że­na Bo­żęc­ka-Gry­ziak.

Pro­te­stem ro­dzi­ców za­sko­czo­ny jest bur­mistrz dziel­ni­cy Edward Kłos. – Tak jak w ca­łej War­sza­wie roz­ma­wia­my na te­mat sta­nu bu­dże­tu oświa­ty – przy­zna­je dy­plo­ma­tycz­nie. Za­strze­ga jed­nak, że de­cy­zje do­ty­czą­ce prze­kształ­ce­nia sto­łó­wek jesz­cze nie za­pa­dły.

– Je­że­li bę­dzie­my je po­dej­mo­wa­li, na pew­no wcze­śniej po­roz­ma­wia­my z ro­dzi­ca­mi – prze­ko­nu­je bur­mistrz Kłos.

Oba­wy ro­dzi­ców mo­gą być słusz­ne, bo war­szaw­skie dziel­ni­ce ge­ne­ral­nie szu­ka­ją oszczęd­no­ści i od­da­ją sto­łów­ki w ajen­cję pry­wat­nym fir­mom.

Za to no­we szko­ły, np. bu­do­wa­ne na Bia­ło­łę­ce, nie ma­ją już na­wet za­ple­cza ku­chen­ne­go, moż­na w nich tyl­ko ser­wo­wać ca­te­ring. Po­sił­ki kosz­tu­ją śred­nio 8 – 9 zł.

– Koszt bu­do­wy za­ple­cza ku­chen­ne­go w trzech bu­do­wa­nych te­raz szko­łach to 5 mln zł. Mu­si­my oszczę­dzać.

W przy­szło­ści nie bę­dzie­my też po­no­si­li kosz­tów utrzy­ma­nia per­so­ne­lu – przy­zna­je Ber­na­de­ta Włoch-Na­gór­ny, rzecz­nik Bia­ło­łę­ki.

Po wiel­kich pro­te­stach ro­dzi­ców i rad­nych w ubie­głym ro­ku zo­sta­ły spry­wa­ty­zo­wa­ne sto­łów­ki w nie­mal wszyst­kich szko­łach na Wo­li. Efekt? Przed prze­ję­ciem obiad kosz­to­wał w nich śred­nio 4,50 – 5 zł.

– Te­raz ce­ny po­sił­ków wzro­sły śred­nio do 6 – 7 zł – przy­zna­je Mo­ni­ka Beuth-Lu­tyk, rzecz­nik dziel­ni­cy Wo­la. Jed­nak prze­ka­zu­jąc sto­łów­ki w pry­wat­ne rę­ce, dziel­ni­ca oszczę­dzi­ła 2 mln zł. – Licz­ba po­sił­ków nie spa­dła, a na­wet tro­chę wzro­sła. Nie mie­li­śmy skarg od ro­dzi­ców co do ja­ko­ści przy­go­to­wy­wa­nych przez ajen­ta po­sił­ków – do­da­je rzecz­nik dziel­ni­cy.

– To był do­bry ruch. Nie mu­szę się te­raz mar­twić o kuch­nię, o to, kto jest w niej za­trud­nio­ny i co go­tu­je – mó­wi dy­rek­tor wol­skiej pod­sta­wów­ki.

Po­dob­ny krok chcą nie­ba­wem zro­bić Mo­ko­tów i Be­mo­wo. Mo­ko­tów pla­nu­je oszczę­dzić m.in. na pła­cach pra­cow­ni­ków sto­łó­wek 7,5 mln zł, a Be­mo­wo 2 mln zł.

De­cy­zja o zmia­nie w sto­łów­kach w tej ostat­niej dziel­ni­cy za­pa­dła wczo­raj. W mar­cu bę­dą roz­pi­sa­ne kon­kur­sy dla firm, któ­re je przej­mą od 1 wrze­śnia. – Za­dba­my o ja­kość obia­dów. Po­sił­ki na­dal bę­dą przy­go­to­wywa­ne na miej­scu. Ja­dło­spis dla sto­łó­wek przy­go­tu­ją die­te­ty­cy z War­szaw­skie­go Uni­wer­sy­te­tu Me­dycz­ne­go. Pie­nią­dze z wy­naj­mu kuch­ni do­sta­ną szko­ły, np. na za­kup po­mo­cy dy­dak­tycz­nych – za­pew­nia Ma­riusz Gru­za z Urzę­du Dziel­ni­cy Be­mo­wo.

Życie Warszawy