Ajent czy catering w szkole
Bunt stołówkowy w Wesołej. Rodzice uczniów nie chcą cateringu. Ale szkoła nie ma pieniędzy na stołówkę
– Nasza stołówka słynie z „devololajów", tak są dobre – mówi Bożena Bożęcka-Gryziak, przewodnicząca Rady Rodziców Gimnazjum nr 119 w Wesołej, zaniepokojona sygnałem od nauczycieli, że szkoła nie chce dłużej finansować stołówki.
– Nie pozwolimy, aby zlikwidowano obiady dla naszych dzieci – mówią rodzice. Ślą pisma do burmistrza. Zapowiadają nawet demonstrację w jego gabinecie. – Teraz w naszej szkole wydawanych jest 350 obiadów, koszt jednego to 4 zł. Za tak niewielkie pieniądze dzieci dostają dwudaniowe smaczne posiłki, z podwieczorkiem. Gdy kuchnia zostanie sprywatyzowana, ceny posiłków wzrosną – obawia się pani Bożena.
Na razie nie wiadomo, czy dzieci dostaną jeść w szkole.
– Mowa jest albo o cateringu, albo o prywatyzacji – dodaje Bożena Bożęcka-Gryziak.
Protestem rodziców zaskoczony jest burmistrz dzielnicy Edward Kłos. – Tak jak w całej Warszawie rozmawiamy na temat stanu budżetu oświaty – przyznaje dyplomatycznie. Zastrzega jednak, że decyzje dotyczące przekształcenia stołówek jeszcze nie zapadły.
– Jeżeli będziemy je podejmowali, na pewno wcześniej porozmawiamy z rodzicami – przekonuje burmistrz Kłos.
Obawy rodziców mogą być słuszne, bo warszawskie dzielnice generalnie szukają oszczędności i oddają stołówki w ajencję prywatnym firmom.
Za to nowe szkoły, np. budowane na Białołęce, nie mają już nawet zaplecza kuchennego, można w nich tylko serwować catering. Posiłki kosztują średnio 8 – 9 zł.
– Koszt budowy zaplecza kuchennego w trzech budowanych teraz szkołach to 5 mln zł. Musimy oszczędzać.
W przyszłości nie będziemy też ponosili kosztów utrzymania personelu – przyznaje Bernadeta Włoch-Nagórny, rzecznik Białołęki.
Po wielkich protestach rodziców i radnych w ubiegłym roku zostały sprywatyzowane stołówki w niemal wszystkich szkołach na Woli. Efekt? Przed przejęciem obiad kosztował w nich średnio 4,50 – 5 zł.
– Teraz ceny posiłków wzrosły średnio do 6 – 7 zł – przyznaje Monika Beuth-Lutyk, rzecznik dzielnicy Wola. Jednak przekazując stołówki w prywatne ręce, dzielnica oszczędziła 2 mln zł. – Liczba posiłków nie spadła, a nawet trochę wzrosła. Nie mieliśmy skarg od rodziców co do jakości przygotowywanych przez ajenta posiłków – dodaje rzecznik dzielnicy.
– To był dobry ruch. Nie muszę się teraz martwić o kuchnię, o to, kto jest w niej zatrudniony i co gotuje – mówi dyrektor wolskiej podstawówki.
Podobny krok chcą niebawem zrobić Mokotów i Bemowo. Mokotów planuje oszczędzić m.in. na płacach pracowników stołówek 7,5 mln zł, a Bemowo 2 mln zł.
Decyzja o zmianie w stołówkach w tej ostatniej dzielnicy zapadła wczoraj. W marcu będą rozpisane konkursy dla firm, które je przejmą od 1 września. – Zadbamy o jakość obiadów. Posiłki nadal będą przygotowywane na miejscu. Jadłospis dla stołówek przygotują dietetycy z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Pieniądze z wynajmu kuchni dostaną szkoły, np. na zakup pomocy dydaktycznych – zapewnia Mariusz Gruza z Urzędu Dzielnicy Bemowo.
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.



DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook