Zatrzymani: policja nas bije
Osoby trafiające na komendę coraz częściej skarżą się prokuraturze na brutalność funkcjonariuszy
Śródmiejscy policjanci zatrzymali do kontroli drogowej kobietę. Nie miała przy sobie dokumentów, więc te przywiózł jej mąż.
Podczas interwencji pomiędzy małżeństwem a funkcjonariuszami doszło do kłótni. Policjanci użyli wobec nich przemocy, skuli ich kajdankami. Małżeństwo uznało, że mundurowi przekroczyli swoje uprawnienia, i powiadomiło prokuraturę. Na razie nikt nie usłyszał zarzutów. Podobnych śledztw tylko na Mokotowie jest 10, z czego połowa wpłynęła w styczniu tego roku.
Z informacji, które otrzymaliśmy z obydwu warszawskich prokuratur okręgowych, wynika, że w tej chwili prowadzone są aż 54 śledztwa dotyczące przekroczenia uprawnień i nieuzasadnionego użycia przemocy przez funkcjonariuszy policji. Dotyczą one najczęściej użycia kajdanek wobec zatrzymanych, a także pobicia.
Wymuszanie zeznań
Na przykład śledczy z Nowego Dworu Mazowieckiego badają, czy policjanci z Czosnowa pobili mężczyznę, który leżał przy drodze w Cybulicach Dużych. Zauważył go jakiś kierowca i zadzwonił po policję.
– Funkcjonariusze wiedzieli, że mężczyzna jest ranny w głowę, i zawieźli go do szpitala, gdzie go opatrzono – opowiada Emilia Krystek, szefowa prokuratury.
Jednak jeszcze tej samej nocy mężczyzna zadzwonił na komendę i stwierdził, że policjanci go pobili. Choć był pijany – jak wykazały badania, miał 2,1 promila – funkcjonariusze przyjęli zawiadomienie, a materiały przekazali do prokuratury.
W czasie przesłuchań poszkodowany zaczął wycofywać się z zeznań.
Ale są śledztwa, jak np. w Piasecznie, gdzie prokuratorzy stawiają policjantom zarzuty. W lutym usłyszał je mundurowy za uszkodzenie ciała, czyli pobicie zatrzymywanej osoby. Funkcjonariusz dostał dozór policyjny, musi regularnie meldować się w komisariacie.
Z kolei prokuratura w Legionowie prowadzi śledztwo w sprawie wymuszania zeznań przez policjantów z Wołomina, a na Pradze-Północ m.in. toczy się postępowanie w sprawie nie tylko pobicia, ale także okradzenia na komendzie zatrzymanego, inne dotyczy zaś zmuszenia przez policjanta do przyjęcia przez kierowcę mandatu.
Najpoważniejsze związane jest z interwencją, do której doszło w listopadzie poprzedniego roku na Pradze. W jej trakcie policjant postrzelił Ukraińca, który rzucił się na niego z siekierą. W wyniku odniesionych obrażeń napastnik zmarł.
Do umorzenia
Większość spraw przeciwko policjantom prowadzona jest tylko w sprawie. Funkcjonariusze nie usłyszeli zarzutów karnych. Z danych prokuratury wynika też, że większość takich spraw jest umarzana.
Zdaniem Arkadiusza Matusiaka, byłego prokuratora rejonowego w Wołominie, a dziś adwokata i wykładowcy na Uczelni Łazarskiego, są dwa powody rosnącej liczby zawiadomień o przekroczeniu uprawnień przez policjantów.
– Po pierwsze osoby zatrzymywane przez funkcjonariuszy chcą wyłączyć konkretnego policjanta od prowadzenia danej sprawy i składają na niego skargę. Po drugie do złamania prawa dochodzi w zaciszu komend i brak jest obiektywnych dowodów pozwalających potwierdzić, czy doszło do przestępstwa, czy nie – mówi Matusiak.
Dodaje, że takie śledztwa są bardzo trudne.
– Rozwiązaniem byłoby zamontowanie monitoringu we wszystkich pomieszczeniach komend albo badanie zatrzymanego przez lekarza po każdej czynności procesowej. To drugie rozwiązanie byłoby znacznie tańsze – uważa były prokurator.
Dodaje, że takie sprawy są bardzo trudne z innego powodu. – Jak pokrzywdzony może rozpoznać policjanta, który użył wobec niego przemocy, gdy funkcjonariusz był np. w hełmie? Tym bardziej że w takich sytuacjach policjant nie pokazuje legitymacji – podkreśla Arkadiusz Matusiak.
Co sama policja myśli o rosnącej liczbie skarg na funkcjonariuszy?
– Dotychczas takimi sprawami zajmowały się nasze komórki wewnętrzne. Jednak ich decyzje często były zaskarżane przez osoby, które złożyły skargę. Teraz kierujemy je do prokuratury. Chcemy, aby rozpatrzyła je niezależna instytucja. Większość postępowań jest umarzana – tłumaczy gen. Mirosław Schossler, komendant stołeczny policji.
Gen. Schossler zauważa także, że wzrasta świadomość prawna obywateli, stąd tak duża liczba skarg na działanie funkcjonariuszy.
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.



DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook